Dzień 286 - Mistyczny łuk elektryczny, działa jak napój energetyczny.

Praca spawacza mnie przeistacza, z piórka na wietrze w lodołamacza. Gdy ściskam w dłoni pręt spawalniczy, wtedy nie umiem myśleć o niczym, jak tylko trwale łączyć metale. Spawam na oślep w obłędnym szale: stale, żelaza, chromy, tytany. Ten dar od niebios został mi dany.

Poza tym że już nie spawam, albowiem nie muszę. Blacharka jest skończona, etap drugi zamknięty, przechodzimy do etapu trzeciego remontu 126p: Przygotowanie do malowania i lakierowanie.

Kto palił tytoń w moim garażu?!

Reperaturka podszybia tył.

Reperaturka podszybia z przodu.

Poniżej zdjęcia skrzyni Maćka którą dla niego naprawiałem.


Lego dla motohipsterów. 

Tak się ta cała zabawa zaczęła. Emocje, powiadam wam, jak na meczu tenisa.


Nie wliczając pracy dla Maćka, czas pracy to kolejne 15h co daje już w tej chwili total 248 roboczogodzin.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 996 - W Ciechocinku, tam gdzie Dom Zdrojowy, Maxi Kaz - rusza na łowy.

Dzień 1026 - Kraków lubi Amerykę.

Dzień 668 - Kiedy nucisz "Plus i minus" w drodze na SKP.