Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2021

Dzień 306 - Nardo gray w szpreju czyli cynowanie krok po kroku raz jeszcze.

Obraz
Bonwieczór! Stan na dzień dzisiejszy, poszlifowany jest dół, góra szlifowana jest na bieżąco w zależności od cierpliwości sąsiadów. W tej chwili pocynowane przednie mocowania zderzaka i przednie podszybie. Tak to wyglądało wcześniej, korozja nad mocowaniem anteny i dookoła gniazda spryskiwacza.  Naprawione podszybie, widoczne również mocowanie zderzaka przed szlifowaniem i cynowaniem. Wstawki w podszybiu poszlifowane.                                                                                   Nałożona pasta do cynowania.                                 Pasta wygrzana palnikiem, topnik z zanieczyszczeniami wyszedł na zewnątrz.             Topnik wyczyszczony, cyna z pasty jest bazą czymś w rodzaju podkładu przed cynowaniem. Ja wiem, nadmiar, jeszcze się nauczę lać cyny w punkt. Tymczasem płacę za naukę czasem poświęconym na szlifowanie.                                                       45 minut szlifowania                                                                        

Dzień 289 - Heavy Metal!

Obraz
 Jestem dinozaurem.  Nie jara mnie Daria Zawiałow z Vita Bambino w Radiu, tęsknie za czasami kiedy hymn Męskiego Grania komponował Waglewski, OSTR, Organek. Nawet Brodka ma większe jaja niż Ci jednosezonowi chłopcy w modnym sportowym obuwiu. O czym to ja... Aha! Mam, metale ciężkie: ołów i cyna. W odpowiednim stopie sprzedaje się je w postaci lasek do cynowania. Dzisiaj blacharstwo to tylko szpachla ,szpachla, szpachla, ale że ja dinozaur to postanowiłem Malucha cynować, dzisiejszą próbą wyszła bardzo znośnie:). Technologia jest banalnie prosta a również opiera się o żmudne szlifowanie, z tą zaletą że szpachla chłonie wodę i będzie zaczątkiem korozji, a cyna sprawia że karoseria jest kuloodporna :)  Cytowany element to nowy pas tylny, oczywiście była to wersja z otworami dla przewodów świateł pod zderzakiem. Zaspawałem, zacynowałem, psiknąłem szprejem. Elegancko, muzyczka z animowanki "Sąsiedzi". Z innymi lekkimi pracami dodaje do zegara 12h : total 260 h.

Dzień 286 - Mistyczny łuk elektryczny, działa jak napój energetyczny.

Obraz
Praca spawacza mnie przeistacza, z piórka na wietrze w lodołamacza. Gdy ściskam w dłoni pręt spawalniczy, wtedy nie umiem myśleć o niczym, jak tylko trwale łączyć metale. Spawam na oślep w obłędnym szale: stale, żelaza, chromy, tytany. Ten dar od niebios został mi dany. Poza tym że już nie spawam, albowiem nie muszę. Blacharka jest skończona, etap drugi zamknięty, przechodzimy do etapu trzeciego remontu 126p: Przygotowanie do malowania i lakierowanie. Kto palił tytoń w moim garażu?! Reperaturka podszybia tył. Reperaturka podszybia z przodu. Poniżej zdjęcia skrzyni Maćka którą dla niego naprawiałem. Lego dla motohipsterów.  Tak się ta cała zabawa zaczęła. Emocje, powiadam wam, jak na meczu tenisa. Nie wliczając pracy dla Maćka, czas pracy to kolejne 15h co daje już w tej chwili total 248 roboczogodzin.