Dzień 259 - Ląd na horyzoncie!

Czołem, 
Długo mnie tu nie było ale nie znaczy to że maluch poszedł w odstawkę, powodów jest kilka, pierwszy i najważniejszy jest taki że powiększy nam się niedługo rodzina, dlatego prace przy 126p muszą nabrać tempa bo albowiem gdyż, trzeba będzie spełniać funkcję ojca.
Powód numer dwa to obrotnice: półtora miesiąca temu wstawiłem ogłoszenie że chciałbym pozbyć się swojej obrotnicy, finał jest taki że obrotnicę mam dalej ale wyspawałem dwie kolejne dla klientów, poniżej foto zadowolonego klienta po montażu na miejscu. Pozdrawiam Maćku :) ( pacjent to '78 który będzie przywracany do stanu fabrycznego z małymi usprawnieniami )



 
Powód numer trzy to montaż haka w aucie najlepszej z żon. Dzięki zmarnowanemu na to weekendowi mam znowu możliwość wożenia gabarytów. Tu przed wyjazdem do Maćka.

Tak wygląda obrotnica mojej produkcji. W razie takich lub innych potrzeb służę spawarką. 

Z Maćkiem szykuje nam się dłuższa znajomość, jego silnik i skrzynia czekają na remont.

Powód numer cztery: jakość a w zasadzie jej brak. Na ilustracji powyżej widać pas przedni z epoki kupiony miesięcy temu kilka. Elementy z epoki to wzór który ciężko jest uzyskać czy to dziś czy za parę lat.

Właśnie dlatego, tutaj przymierzony błotnik z nowej produkcji. Tragedia. Szpary, braki lub nadmiar blachy w wytłoczce, nieprawidłowe krzywizny, po przymiarce postanowiłem wrócić w internety i szukać elementów z epoki.

Znalazłem, kupiłem, odebrałem od kuriera i tutaj z zaskoczenia wziął mnie powód numer pięć, dostałem błotnik od wczesnego FL bez otworów i od późnego FL z otworami. Ręce opadły, części z epoki nie są tanie i zapłaciłem miliony monet z blachę której nie użyję, na szczęście sprzedawca okazał się być uczciwy odebrał błotnik i pozostało szukać drugiego. Znalazłem w Łodzi, niestety wysyłka nie wchodziła w grę, cóż było robić, zmarnowałem dzień na wyprawę do Łodzi i zarobiłem 4 punkty i 200 za odcinkowy pomiar prędkości. Odcinek pomiaru - 37 km. Nie wymyśliłbym tego.

Dobra, dosyć usprawiedliwiania się, czas do roboty, tak jak planowałem, zakładałem pas razem z błotnikami.

Skrzydełka pasowały idealnie, spawanie blotników od środka w pozycji na aucie, to byłaby joga, której mój kręgosłup nie ogarnie.

Ostatnie foto przed wstawieniem pasa. Wzmocnienie nadkoli już z nową mastyką, prace dodatkowe to: wstawki w nadkolach zewnętrznych, przygotowanie elementów do spawania i bardzo upierdliwe pasowanie elementów.

Widok schodzących się przetłoczeń w blachach z zachowaną linią między blotnikiem a pasem. Tak jak być powinno.

Ostatnie przymiarki, gdyby ktoś był zainteresowany jak, to zwracam uwagę, dziurkuję i spawam MIG-iem coś alá zgrzewy.

Zabezpieczam spawane elementy podkładem spawalniczym Förch, przewodzi prąd i nie spala się pod wpływem temperatury.

Godziny przygotowań, czyszczenie, dziurkowanie, odtłuszczanie, malowanie, pasowanie a potem tylko bzyk-bzyk i już. Nadlew ściągnę szlifierką.

Widok który raduje serce. Zostało mi jeszcze zrobienie wstawek w podszybiach i spawanie rewizyjne elementów które opuściłem gdzieś po drodze. 

Z nudów pomimo twardego postanowienia "najpierw blacha potem mechanika" rozebrałem i umyłem naftą skrzynię biegów. To temat kolejnych wpisów.

Czas pracy nie wliczając w to spawania obrotnic to 30h ( total 233 roboczogodziny ).



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 996 - W Ciechocinku, tam gdzie Dom Zdrojowy, Maxi Kaz - rusza na łowy.

Dzień 1026 - Kraków lubi Amerykę.

Dzień 668 - Kiedy nucisz "Plus i minus" w drodze na SKP.