Dzień 094 - Flauta

sztoooof...
Szysztooooooof...
Krzyyyysztooooooof...
Słyszę to coraz wyraźniej i coraz głośniej. 
Ten szept dochodzi z garażu, to mój wyrzut sumienia a jeśli go zignoruję będzie darł ryja jak moja ukochana małżonka kiedy jej oświadczyłem że dalej palę wyroby tytoniowe. 
Usprawiedliwiać się? A po co. Zmarnowałem 3 tygodnie z powodu pracy na etacie. Garba tylko od niej dostanę bo na pochwały nie liczę. 
Jutro czas wymienić olej w civicu.
Tymczasem na poprawę humoru zakupiłem włókno węglowe do złomo i przyozdobiłem lewe tylne okno w swojej manierze. Alma Mater zawsze na propsie.




 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 996 - W Ciechocinku, tam gdzie Dom Zdrojowy, Maxi Kaz - rusza na łowy.

Dzień 1026 - Kraków lubi Amerykę.

Dzień 668 - Kiedy nucisz "Plus i minus" w drodze na SKP.