Dzień 043 - Powierzchnie tnące



        Od ostatniego wpisu minęło ponad dwa tygodnie, dlaczego? Zapyta NIKT z was. Nikogo również nie obchodzi że miałem więcej zajęć dodatkowych których nie dopiszę do raportu, ...
chociaż czemu nie ?
        Prace przygotowawcze zajmują najwięcej czasu i najmniej przekładają się na wrażenie że cokolwiek uległo zmianie, a co uległo zmianie? 
Podciągnąłem oświetlenie do garażu, zdemontowałem układ kierowniczy, posprzątałem tu i ówdzie co zazwyczaj przychodzi mi z ogromnym trudem.
        Lecz nie o tym, nie o tym, o porządkach przeczytacie pewnie na blogu jakiejś celebrytki jeżeli trafiłeś na mojego bloga to albo zabłądziłeś w internetach albo z jakiegoś powodu jesteś ciekaw jak w skromnych warunkach domowych można przywrócić swoje FSM do ruchu. 
        Cokolwiek zobaczysz na zdjęciach, nie zwracaj uwagi na radosną twórczość na ścianach garażu, garaż został mi udostępniony przez teścia a ściany pomalowała moja żona za prezydentury A. Kwaśniewskiego. Whatever, wnętrza to również nie jest temat przewodni, wróćmy do tematu, co zrobiłem w międzyczasie ?
        Otóż, po rozpoznaniu miejsc które wymagają napraw, zacząłem usuwać skorodowane elementy. Mając gdzieś z tyłu głowy maksymę "Pic, or it didn't happen" przejdźmy od razu do zdjęć.


 To zdjęcie nie ma najmniejszego powodu by się znaleźć akurat na początku tego wpisu. 
Chciałbym żebyś zwrócił uwagę, drogi czytelniku, na pietyzm z którym wykonałem koło steru do obracania malucha. Dziękuję za uznanie.

Ilość elementów do wycięcia uzależniłem od kondycji konstrukcji nadwozia, żeby mieć o tym jakiekolwiek pojęcie, rozwierciłem zgrzewy w okolicy progu i... okazało się że nie mam do czego spawać progu. 

Dlatego że podłoga w miejscu łączenia z progiem przypominała sito.


Kolejnym elementem który wymagał szerszej inspekcji była poprzecznica, jeśli masz eleganta albo Twoje 126 stało w pokrzywach przez tydzień to wiesz jaki miałem ku temu powód. Podłużnicom nic nie dolega, te na szczęście posiadają otwory rewizyjne.

Zanim podniesiesz larum że zaraz rozejdzie mi się konstrukcja i stracę geometrię nadwozia, uprzedzę, iż wykonałem zastrzały wsparte o mocowanie zawiasów drzwi i rygla, po czym zespawałem oba razem ze sobą.

Na wycięty płat podłogi już pewnie zwróciłeś uwagę, więc łap zdjęcie. Dlaczego nie wyciąłem całej podłogi? Dlatego że nie musiałem a jak sobie z tym poradzę zobaczysz wkrótce.


Nie zanudzam już zdjęciami dziury w środku niczego, ale chciałbym zwrócić uwagę na mocowanie resora i wahaczy przednich, też się dziwię że nie ma tam rdzy. Kiedy razem wyjdziemy już z osłupienia, możesz bez obaw scrollować dalej. Dalej będzie już tylko nudniej.

Narzędzia bez których nie wyobrażam sobie remontu blacharskiego - wiertła do zgrzewów. Mnie Pani z allegro wcisnęła takie, produkcji hiszpańskiej. Dają radę jeśli używasz ich poza godzinami sjesty i unikasz rozmów na temat autonomii dla Basków.

Na pożegnanie kilka ciekawostek:

Cuda korozji #1.

Cuda korozji #2.


Porównanie rozmiaru średniej wielkości, zwyczajnego hatchbacka skonfrontowanego ze 126p. Propsy dla właściciela, bardzo fajny FL.

5:00. Dżdżysty poranek, idę z parkingu do roboty, wtem! Zaatakował znienacka. Nie spodziewałem się tego, co ja przegapiłem że ominął mnie moment kiedy T4 zostało zabytkiem wpisanym do ewidencji pojazdów zabytkowych przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Już poinformowałem UNESCO że właściciel nie trzyma pod kocem w garażu. Powozownia zamku w Łańcucie na pewno będzie zainteresowana dodaniem tego wehikułu do kolekcji.

Czas pracy, 10h (total 61 roboczogodzin )




 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 996 - W Ciechocinku, tam gdzie Dom Zdrojowy, Maxi Kaz - rusza na łowy.

Dzień 1026 - Kraków lubi Amerykę.

Dzień 668 - Kiedy nucisz "Plus i minus" w drodze na SKP.