Dzień 019 - I've got rust, under my skin, I've got rust, under my bitumin

 Piękna słoneczna październikowa sobota. 

Wreszcie mogłem poświęcić cały dzień na walkę ze Złomo. Pytaniem na które nie potrafię jeszcze udzielić odpowiedzi a spędza mi to sen z powiek, jest, ile będzie spawania przy samochodzie?

Okazuje się że, niemało ale tragedii nie ma.

Zacząłem od demontażu reszty galanterii, przedni zderzak, reszta oświetlenia, antena, wycieraczki.

Potem poleciał w ruch gumowy młotek i szpachelka, za ich pomocą odbijałem masę bitumiczną z podłogi. Dlaczego? Po pierwsze żeby się nie zatruć przy spawaniu auta, po drugie rdza w podłodze Malucha często jest ukryta w środku wzmocnień podłogi i dopiero po usunięciu bituminu widać całość korozji.


Bilans? Nie ukończyłem usuwania bituminu, jestem na etapie 65% zaawansowania ale najważniejsze informacje już mam. Nadkola tylne są zdrowe, podłoga pasażerow i wzmocnienia również. W lewej gondoli podłogi (miejsce kierowcy) na lączeniu nadkola z podłogą mam do zrobienia małą wstawkę, w prawej gondoli (miejsce pasażera) poprzedni właściciel szlifierką odciął kawałek prowadzenia fotela. W tym miejscu woda zaczęła podciekać pod bitumin i do spawania jest dziura za prawym mocowaniem fotela oraz nad poprzecznym wzmocnieniem podłogi.


Nieźle jak na 33 letnie FSM. Miałem już gorszego grata :)

W tym miejscu chciałbym pozdrowić mojego (oby) jedynego czytelnika i najpiękniejszego kibica - moją żonę. Pozdrawiam też konsultantów technicznych, Sławomira oraz Adama. Z wami trojgiem wiem że ten remont idzie w dobrą stronę.


Czas pracy: 8 godzin ( total 24 roboczogodziny )





















Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 996 - W Ciechocinku, tam gdzie Dom Zdrojowy, Maxi Kaz - rusza na łowy.

Dzień 1026 - Kraków lubi Amerykę.

Dzień 668 - Kiedy nucisz "Plus i minus" w drodze na SKP.