Dzień 004 - Sekcja zwłok

- Co Ty tu jeszcze robisz ?
- No jak to co? Raporty przyjechałem popisać.
- Za 45 minut jest GP Sochi.
- Dzisiaj nie startują o 15 ?
- Nie, o 13:15.
- Serio ?!
- Serio.
- No, to, NARA!
Cóż za zbieg okoliczności że w tym samym czasie wszystkie misiaczki i krokodylki jadły obiad w domu. Będę się smażył w piekle. 

Cieszę się z małych rzeczy. Udało mi się zdążyć po pracy na start GP Rosji, udało się też Hamiltonowi dostać 10 sekund kary w alei serwisowej. Udało się mieć przyjemny dzień w pracy a na jego koniec udało się znaleźć chwilę żeby zajść do garażu.

Co dzisiaj robimy ? Skrzynię? Wnętrze? Zawieszenie?
Z silnikiem miałem po drodze, może nie mam ciasnego garażu ale lepiej pochować jego elementy po szufladach zamiast targać go z jednego kąta garażu w drugi. Wobec czego, drogi czytelniku, (jeśli istniejesz i nie jesteś moją żoną) zaczynamy bardzo uproszczony skrót skrótu ze streszczenia pt. Demontaż elementów silnika do pozycji znanej jako "goły słupek" (chciałbym poznać Janusza który wymyślił ten termin).

1.

 Sprzęgło zużyte, tłumik dziurawy. Pozbywam się bez żadnego sentymentu.


Sprzęgło było przyklejone do koła zamchowego, zresztą tego sprzęgła też już niewiele zostąło.


Kolejny wylatuje wydech



Następnie termostat z aparatem zapłonowym.


Obudowa filtra powietrza zdemontowana.




Do gaźnika webera jeszcze kiedyś wrócimy, po usunieciu prądnicy ze ślimakiem i wentylatorem został tzw. januszowy "goły słupek". Ani on goły ani słupek, ale zostawiam go tak do czasu wymiany uszczelnień z Żorawikiem seniorem, bo to przyjemna robota i ja wiem że on wie że ja wiem że to nas integruje.

Czas rozbiórki silnika 2h (total 6 roboczogodzin.) 

Tak myślę, jakby ktoś to jednak czytał i pojawiłby się komentarz że " A ja demontuję osprzęt silnika w 43 minuty i 38 sekund!!! Jesteś p*zda i pikniker." Przypominam że jestem tylko inżynierem mechanicznym i renowacją gruzów zajmuję się w wolnym czasie dla przyjemnośći. Nic z tego bloga nie wyniesiecie. To moja kronika remontu auta.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 996 - W Ciechocinku, tam gdzie Dom Zdrojowy, Maxi Kaz - rusza na łowy.

Dzień 1026 - Kraków lubi Amerykę.

Dzień 668 - Kiedy nucisz "Plus i minus" w drodze na SKP.